odwiedzinowo

środa, 12 maja 2010

paskudztwo ogrodowe i nieco ładniejsze migawki

Z mleczy pozostały już dmuchawce... latawce, wiatr;)

Dziś, podczas moich pobieżnych prac okołoskalniakowych, zerknęłam do oczka, które wymaga czyszczenia. No i jak zerknęłam, tak się zdziwiłam. Zobaczyłam, że pływa tam rozpaczliwie jakiś zwierz. Paskudny zwierz. Duży - jakieś 5 cm - z łapkami, czymś w rodzaju pancerzyka... Zawołałam Mamę, która lubi się fascynować takimi paskudztwami. Pierwszy raz na oczy coś takiego widziała. Jako, że zwierz ten, po jakiejś godzinie wydostał się na półeczkę oczka, której woda nie pokrywa, mogłyśmy się mu lepiej przyjrzeć. W dalszym ciągu nie wiedziałyśmy, co to jest. Ani chrząszcz, ani nawet rak - jak sugerowała sąsiadka ma szanowna. Sąsiadka "zza płota" też nie miała pojęcia co to jest. Jednak ze względu na bezpieczeństwo Młodzieńca, postanowiłyśmy paskudę złapać do słoika z wodą i przechować do przyjazdu M. - czyli do piątku - albo przeżyje, albo zwłoki będzie oglądał. Zdjęcia zwierzowi pierdyknęłyśmy, M. mms-em wysłałam, który wkrótce przesłał wieść, że wie, cóż to za dziadostwo. Kolega mu powiedział, że u niego w ogrodzie plaga tego była. To paskudztwo to turkuć podjadek! Mój Boże, jaka uboga moja wiedza jest, skoro nie miałam pojęcia, że coś takiego w ogóle może istnieć i zżerać nasze plony:)


Poczytałam pobieżnie o tym turkuciu na necie. Niby napisali, jak się go pozbyć... hm, czy oprócz wyszukiwania gniazd są jakieś łatwiejsze sposoby? No i nie wiem najważniejszego - czy to COŚ może zrobić krzywdę człowiekowi. Konkretnie chodzi mi o Młodzieńca. Czy TO może ugryźć??? Zwierz jest spory i wcale na przyjemniaczka nie wygląda. No i nie chciałabym, aby do Malucha mi się przyssał.

No, a teraz trochę ogrodowo z elementami chwastowymi, które wciąż gdzieś się pojawiają - świntuchy jedne! Ale nawet chwasty są milszym widokiem od typka turkucia;)


... i kilka migawek stawu M., który wciąż się tworzy:)


To tyle na dziś, bo dziecię spać trzeba położyć. Mnie po głowie i tak wciąż chodzi turkuć podjadek - FUJ!!! - dobrze, że nie dosłownie!!!

7 komentarzy:

  1. Czy ta trawa na\skalniaku to może wiechlina?A zwierzak nieprzyjemny rzeczywiście.A naukowcy twierdza ,ze to jeden z ciekawszych chrząszczy polskich.Fuj!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gosiu, nie jestem znawcą roślinności ogrodowej - kupuję to, co wpadnie mi w oko;) Ta trawa to po prostu "niebieska trawa" - pod taką nazwą kupiłam nasionka. Ale kto wie, może faktycznie nazywa się ona tak, jak napisałaś?:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I coraz bardziej podoba mi się Twój ogródek...
    I coraz bardziej chciałabym sobie w nim posiedzieć i zachwycać się pięknem... nawet paskudka greenkowego... :)
    Pozdrawiam.
    Km

    OdpowiedzUsuń
  4. Km, wiesz, że zapraszam, zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie że są podobni...My jeździmy zielonym samochodem,ubieramy się w zielone ubrania.Wogóle jest nam zielono.Piękny blog,piękny ogródek.Pozdrawiamy z Warmii,Zosia i Janusz(Los alpaqueros)

    OdpowiedzUsuń
  6. uuuu ale gościowi z gęby źle patrzy no.... jakąś taką zakazaną facjatę ma.... chociaż z drugiej strony nie wszyscy muszą być tacy piękni ja my ;)) a ogródek piękny i już odliczamy dni aby się w nim chociaż na chwilę znaleźć (oby tylko pogoda dopisała. Mnie najbardziej spodobały się te różowe w konewce z kory :))Gaba B.

    OdpowiedzUsuń
  7. Turkuć nic nikomu nie zrobi ;)..mi też się zdarzyło parę razy wykopać..ma wygląd 'marsjańskiego robaczka', a faktycznie podgryza róślinki, i uważany jest za szkodnika, ale coś jeść musi przecież..no i czy człowiek nie jest największym szkodnikiem ? ;)..też bym chciał taki stawik z karpiami, karasiami, linami..tylko nie ma kiedy wykopać na razie :)

    OdpowiedzUsuń