odwiedzinowo

czwartek, 1 kwietnia 2010

przedświątecznie

Przedświątecznie nie znaczy u mnie: pieczenie, gotowanie, strojenie domu itp. Te Święta zawsze spędzamy z rodziną ze strony M. Wyjazd, poza rodzinnym spędem, znaczy wówczas dla nas: spotkania z przyjaciółmi, znajomymi... wszystkimi tymi, którzy pozostali, gdy się wyprowadziliśmy. Tak naprawdę tutaj nie znam nikogo. Jasne, są ludzie z pracy, ale to przecież nie TO. Nasza przeprowadzka stała się swoistym sprawdzianem dla siły więzi z tymi, którzy byli nam bliscy. I co ciekawe - większość pozostała. "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie"... U nas nie bieda, ale odległość wszystko zweryfikowała. Odeszli Ci, którzy nawet wtedy, gdy byliśmy na miejscu, nie do końca byli autentyczni. Gdy tam jeździmy, schemat zawsze w aucie jest podobny - M. kieruje, ja z kalendarzem i telefonem w ręku, próbuję wszystko tak ustawić, aby nikogo nie pominąć i z każdym, choć na chwilkę móc się spotkać. Nikt nie nawala. Przyjaciele nadal są przyjaciółmi. Pomimo dzielących nas kilometrów.
Jutro już wyjeżdżamy. Cieszę się na te wszystkie spotkania.
Na początku jedziemy do znajomych naszych, których grzechem by było nie odwiedzić. Rozmowy przez pół nocy, najczęściej przy piwie - a co! - a rano wstać trzeba, bo dzieci nie szanują tego, że rodzice dłuuugo gadulcowali. Zrobiłam więc, na pamiątkę mojego nie tak dawnego nicnierobienia, wianek świąteczny - w zasadzie jego ramę, do dowolnego przyozdabiania. Te zielone "gmatwańce" z założenia miały być jajkami. Ale w trakcie pracy, zaczęły tracić swoją formę. Nie wiem, co teraz przypominają, ale kogo to w sumie obchodzi?! Jest jak jest i tak ma być;) Dorobiłam szydełkowe kwiatuszki, żeby było bardziej wiosennie i jest dobrze (na zdjęciu jak zwykle wręcz odwrotnie; dlaczego mnie to nie dziwi?!)


Upiekłam też chleb, bo to też takie dziecię mojego bezrobocia.
No i właśnie, to nicnierobienie przyniosło mi, wbrew pozorom, trochę pozytywnych aspektów. Nauczyłam się prosto szyć na maszynie, nauczyłam się coś tam robić na szydełku, trochę pomalowałam, chleb się nauczyłam piec... Jedno, czego naprawdę nie zdążyłam zrobić, to wyspać się. Ból to okrutny, bo typem sowy jestem. Niestety, młodzieniec, jak na razie, z sową niewiele ma wspólnego, a co za tym idzie - kto na tym cierpi? JA!!! Bo nawet nicnierobienie okraszone było nieustannym ziewaniem.

Czas zmykać, bo ja tu cały czas o jutrze piszę, a jutro już nadeszło
Wesołych Świąt w takim razie wszystkim czytaczom i podglądaczom życzę. Nieustannej miłości, szczęścia, pokoju w sercach, rodziny i przyjaciół, na których zawsze i wszędzie można liczyć. Życzę jeszcze tego wszystkiego, co niewypowiedziane przeze mnie, a pomyślane przez każdego z osobna.

4 komentarze:

  1. Zdrowych, pogodnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twoich Bliskich! Wypoczywaj i baw się dobrze przez ten świąteczny czas :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. hyhyhy A wianuszek był dla mnie dla mnie dla mnie i wkomponował się w tegoroczna kolorystykę świąteczną w moim domu :))))) No i teraz niech wszyscy czytający mi zazdroszczą a co!!!!!!!!!Za to ja dumna jak paw jestem.... i chlebek mieliśmy na świąteczny stole upieczony Twoimi ręcami i pycha tak ogromna że sama się przymierzam do pieczenia co bym tych sprasowanych trocin zwanych chlebem a sprzedawanych w sklepach nie musiała więcej jeść. Jeszcze raz dziękujemy że nas nawiedziliście,że tak jak piszesz pomimo odległości nasza przyjaźń nadal trwa. Dziękuję tym bardziej że nawet nie wiecie jak ta przyjaźń jest dla nas ważna i jak bardzo mocno Was kochamy i za Wami tęsknimy.... bo kto to widział na drugi koniec Polski się wyprowadzać jak my tutaj na pięknym południu jesteśmy no.... i oczywiście nie omieszkam wygadać że byłaś w graciarni i zakupiłaś kilka cudeniek. Wygadałam po to żeby wszyscy czytający teraz Cię molestowali o zdjęcia tak jak ja :p Całuski ogromne i czekamy na kolejne oby jak najszybsze spotkanie Gaba B.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiam się, czy kiedyś w swej podróży na południe kraju, w swoje rodzinne strony, "zahaczysz" o Bielsko...
    W każdym razie ja zapraszam!
    Pięknego dnia.
    km

    OdpowiedzUsuń