odwiedzinowo

czwartek, 4 lutego 2010

koniec szycia!

Połowa dnia za mną, a ja nawet nie wiem, kiedy ten czas mi minął. Jeszcze gdybym nie wiem co zrobiła. A tu, praktycznie nic.
Odśnieżyłam wreszcie i skułam z lodu (!) balkon i rynny. Namachałam się przy tym tak, jakbym co najmniej dziesięć wiader węgla do pieca wrzuciła. Nie wiem, jak czułabym się, gdybym tyle wiader węgla do pieca wrzuciła, ale podejrzewam, że tak cianko, jak teraz po tym odśnieżaniu - najwięcej pięć wrzuciłam, ale to i tak dużo jak na mnie:)
Po zawiezieniu młodzieńca do przedszkola i drobnych zakupach wróciłam do domu i czując, że chata wolna, najpierw oddałam się błogiemu lenistwu przy filiżance kawy z mlekiem i z bułeczką (własnego wypieku, a jakże!) w ręce oraz książką przed nosem. Długo to lenistwo nie trwało, bo wena twórcza - szyciowa - mnie wezwała. Jako, że uszyłam do kuchni zasłonkę na zlew i do kompletu dwa pojemniki na ręczniki i ścierki, postanowiłam komplet wzbogacić o wiszący przybornik i coś na okno. Zasłonka i pojemniki wyglądają tak:

Zdjęcie zasłonki wyszło mi jak nie z tej parafii, ale to ta sama parafia, zdecydowanie:)
Niestety, przybornika i naokiennych ozdób nie pokażę, bo dziś wena była, ale na tym się skończyło. Martwe rzeczy znów mnie nie lubią. Maszyna cudna zrobiła focha i zaczęła tak pętlić, że nie zostało mi nic innego, jak tylko solidnie odświeżyć sobie łacinę. To jej się nie spodobało i odpłaciła mi. Wredna pociągnęła mi w policzek ze złamanej igły. Obraziłyśmy się więc na siebie i na razie koniec szycia. Sąsiadka z dołu wróci po niedzieli, to może pokaże mi, dlaczego ten brak sympatii w stosunku do mnie ze strony maszyny, bo telefoniczne edukowanie mnie, niestety, na nic się zdało. A tymczasem odpoczywamy od siebie i tyle! - maszyna i ja, oczywiście.
Jednak pochwalę się jeszcze, jakie uszyłam też poduszki i worek na chleb - zanim się na siebie pogniewałyśmy.

Wczoraj poszłam z młodzieńcem do ogrodu pobrykać w rozkosznym (wrrr!) śniegu. Rano szalał śnieg, jakaś zamieć i inne dziadostwo. No i mimo iż byłam już przyszykowana do odwiezienia smyka do przedszkola, zrezygnowałam z jazdy. Leń mnie opanował - a że tak zimno, a że tak sypie, a że później znów odśnieżać będę musiała... Kaca moralnego miałam z tego powodu, ale nic to - jak lenistwo to lenistwo.
Zostaliśmy w domu, dlatego później brodziliśmy - dosłownie - w śnieżnych zaspach. Ten ogrodowo - śnieżny wypad uwieczniliśmy lepiąc bałwana, bo szkoda było nie wykorzystać śniegu, który akurat fantastycznie się lepił. Ustaliliśmy, że będzie on symbolem naszego oczekiwania na wiosnę - gdy zacznie się topić, będzie to sygnał, że wiosna jest już blisko. Bałwan bidny nam trochę wyszedł, bo deczko nieprzygotowani go lepiliśmy, a nie chciało nam się wracać do domu po coś na głowę, po węgielki na guziki i oczy. Nawet marchewkę doprawił później M., bo i tej ze sobą nie mieliśmy - sprawa oczywista przecież.

Dziś, jak na zawołanie, z dachu kapie, sople piękne się porobiły i rozpuszczają się w słoneczku. Może i bałwan już też się zmniejsza??? To byłby cud jakiś! Ale jaki upragniony:)

Ostatnimi dniami był u nas kolega, który przywiózł mi cudności w postaci starych łyżek. Jakoś je wykorzystam, to na pewno. Na razie leżą sobie schowane, ale jak mi braknie czystych sztućców, komuś się sięgną;) Myślę, że liczba gości w takich okolicznościach drastycznie by spadła...


3 komentarze:

  1. Podoba mi sie poduszka z Aniołem... Lub coś co przypomina poduszkę z Aniołem...
    Pozdrawiam zimowo, ale za to baaardzo słonecznie...
    Już się nie mogę doczekać nagrody... :)
    km

    OdpowiedzUsuń
  2. O tym oczekiwaniu na nagrodę mogłaś tak publicznie nie wspominać, bo wystawiasz na światło dzienne moją opieszałość. No ale cóż, słowo padło - już wiadomo, zwlekam, zwlekam, zwlekam... ale się doczekasz, obiecuję i mam nadzieję, że to czekanie Ci wynagrodzę:) No i... mea culpa, no! A to z Aniołem, to poduszka - no i najważniejsze, zobaczyłaś w tym Anioła:) nie jest tak źle ze mną chyba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cofam to, co napisałam w poprzednim komentarzu...
    Przecież wszyscy wiedzą, że Greenka jest solidna, pracowita, systematyczna, zdolna, solidna, pracowita, systematyczna...itd...
    Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń