odwiedzinowo

wtorek, 9 lutego 2010

dziewięć i oskoła

W niedzielę mieliśmy miłą niespodziankę. Kolega nasz przybył do nas, obdarzając nas biletami na wieczorny seans "Dziewięć". Jako że nianię do malucha automatycznie zyskaliśmy, bez oporów wybraliśmy się do kina. O niespodziance tej wszyscy wiedzieli, tylko nie ja. Ale dzięki temu zaskoczenie było duże i tym bardziej miłe. Dziękuję.
Wbrew różnym opiniom, nam film się podobał. Tym bardziej, że gatunek bardzo nam odpowiada. A muzyka i taniec - wow! - obojgu nam najbardziej przypadł do gustu fragment z czerwonymi kieckami, piaskiem i tamburynami:) kto widział, ten wie, o czym piszę. Tyle seksu, namiętności - aż chciało się być nie przed ekranem, ale fizycznie w środku tego tańca.
Ale nie o tym chciałam pisać, tylko o tytule. Nie rozumiem polskich zawiłości, kiedy w reklamie filmu podawane są dwie wersje tytułu: polska i angielska. Dla mnie to porażka jakaś. Albo decydujemy się na tłumaczenie, albo na oryginał. Bo co? - oryginał dla kumatych, a tłumaczenie dla tych bez obeznania? Według mnie głupie to i wprowadzające w niepotrzebny stan chaosu. A tytuł ma być jeden. Tym bardziej, że jakichś specjalnych problemów tłumaczeniowych nie nastręcza. Więc po co to komplikowanie życia - takie polskie komplikowanie życia. Tylko skoro już w Polsce jesteśmy, przetłumaczmy tytuł i niech on jeden funkcjonuje, a nie w wersji podwójnej.

Człowiek nieustannie się uczy. A czasami jest tak, że jak się czegoś nowego nauczy, to pluje sobie w brodę, że wcześniej o tym nie wiedział. Tak też jest w naszym przypadku z oskołą. Mimo iż brzóz u nas pod dostatkiem, w ogrodzie właśnie pod brzózkami najbardziej siedzieć lubimy, nigdy nie ściągaliśmy z nich soku. Bo niby się wiedziało o soku z brzozy, ale żeby ściągać - nie, to nam przez myśl nie przyszło. Dopiero niedawno przeczytaliśmy, że to banalnie proste w sumie jest. A dobrodziejstw niesie tyle, że szok podwójny - "Country" na coś się przydaje:) Zaczęliśmy więc czytać. No i M. dokopał się do wieści - super wieści, tylko dla nas za późno. A wieść ta niesie, że oskoła zwalcza też komórki rakowe i zapobiega przerzutom. Jasne, pewnie nie w 100%, pewnie to nie pewnik. Ale coś w tym jest na pewno. Pewnie, pewnie:) Tylko pić sok trzeba, nie wystarczy siedzieć pod brzozami... A Tato tak lubił pod nimi przesiadywać. Ale samo chronienie się w ich cieniu nic nie dało i nie da. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli, gdybyśmy wcześniej o tym przeczytali. Gdybyśmy... Czasami wydaje mnie się, że w ogóle za mało zrobiliśmy. A z drugiej strony, co można było zrobić jeszcze? Tak na chłopski rozum trzeba sobie tłumaczyć: tak miało być. Wiem, tyle tylko, że są takie dni, kiedy tego typu tłumaczenie nie wystarcza. Czasu potrzeba, wciąż potrzeba czasu na wszystko - na zrozumienie, na pogodzenie, na złagodzenie.
W tym roku już oskoła będzie w naszych butelkach. Skoro mamy taki dar w ogrodzie i o nim wiemy, trzeba go wykorzystać.

Chaotycznie dziś mi się pisze. Jakoś ładu i składu w myślach znaleźć nie mogę. Zamiast wziąć się do roboty, siedzę i czytam. W sumie, jakaś strawa dla ducha też się należy.
Nuży mnie jednak ta pogoda. Już myślałam, że śnieg zacznie spływać z ulic, a tu dziś od rana - proszę, znów sypie - raz mocniej, raz słabiej, ale SYPIE! Mam dosyć. Wchodzę w jakieś depresyjne nastroje - plączę się więc z myślami, nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Szukam wiosny i jej nie widzę. Od mojej depresji sezonowej nie jestem w stanie uciec. Gdybym była bogata, na pewno spróbowałabym to zrobić. Hmmm, w okresie zimowym wyjeżdżałabym tam, gdzie upały, a później znów bym tu wracała - coby doświadczać polskiej wiosny i lata. Tak, gdybym była bogata i pracować bym nie musiała... Ba, teraz też nie pracuję, ale jest jedno ALE: nie jestem bogata. Pozostało mi więc obserwowanie zimowych krajobrazów. Ładnych - już o tym gdzieś tutaj wspominałam - i to by było na tyle. Poza urodą zimowej aury mój umysł żadnych plusów nie dostrzega i nie ma zamiaru dostrzec. No.

4 komentarze:

  1. Bogaty jest ten, kto ma obok siebie Kochającego M. i Maleństwo i Uroczą Sąsiadkę i oczywiście brzozy, brzóski, brzeziny, sok z brzozy, anioły na poduszkach, urokliwe kwiaty na szafkach w kuchni, kredens w piwnicy...
    I całe mnóstwo pieknych staroci w kuchni i nie tylko...
    I pamięć o TACIE...
    I piękne wspomnienia z dawnych czasów...
    I ludzi, którzy wciąż pamiętają...
    I gorąco pozdrawiają...
    Km

    OdpowiedzUsuń
  2. czy występując jako druga mogę coś dodać do tego co napisał poprzednik?? chyba nie.... napewno nie!!!! Może nie wyjedziesz na Wyspy Kanaryjskie aby pogrzać stare kości :p ale możesz się ogrzać w cieple ramion M. może i za oknem słońce schowane za chmurami ale w domu słoneczny młody.... jesteś bogata... bardzo bogata a Twoim największym bogactwem jest miłość której masz ogromną ilość i wspomnienia których nikt nigdy Ci nie zabierze. Całuję Cię mocno. Gaba.B

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki człowiek jest najbogatszy, który najpełniej rozwinąwszy swe zdolności ma największy i najdobroczynniejszy wpływ na życie innych ludzi. (John Ruskin)

    Ty masz Elwuniu :)
    Myślami ciągle z Tobą...
    Swan

    OdpowiedzUsuń
  4. No i cóż mi pozostaje powiedzieć - chyba tylko dziękuję, bo miłe słowa tu padły:)
    Dziękuję też za odwiedziny - Swan, witam!
    Ale, Gaba, nie wybaczę tych, cyt. "starych kości"!!!:P Normalnie deprecha sezonowa przez to mi się pogłębiła!!!;)

    OdpowiedzUsuń