odwiedzinowo

czwartek, 21 stycznia 2010

wyniki!

No i cóż, muszę przyznać, że jeśli chodzi o konkurs, była jedna prawidłowa odpowiedź - są to podkładki pod kubeczki;) Jednakże nie mogę tej odpowiedzi nagrodzić, bo szanowny anonim, nie pozostawił swojego podpisu, inicjału, czy czegokolwiek związanego z namiarem. W związku z powyższym zrobiłam małe losowanie, aby nagrodzić oryginalną odpowiedź. Losowanko zrobiłam, gdyż pozostałe pomysły były na tyle ciekawe, że nie wiedziałam, na którego oryginała się zdecydować.
Ogłaszam więc oficjalnie, że nagroda wraz z niespodzianką wędruje do "Km" za pomysł z DINKSEM!!! Gratuluję, oczywiście! No i oświadczam przy okazji, że konkursownia będzie się jeszcze od czasu do czasu odbywać.

Dalej walczę z kredensem. Muszę przyznać jednak, że sama tych kilku warstw zalegającej farby nie skrobię. Kto zejdzie w piwniczne podwoje, ten bierze co może i choć chwilkę pracuje. Np. Mamuśka bierze w dłoń swą szpachelkę i zeskrobuje najgrubsze warstwy. Szanowny M. z kolegą K. wkroczyli z kolei ze sprzętem ciężkim i odwalili zdecydowanie najcięższą robotę w tempie przyspieszonym, co bardzo mnie cieszy. Oto kilka migawek - znów telefonicznych, bo zapominam o braniu ze sobą aparatu do piwnicy celem uwieczniania pracy - unaoczniających ciężką pracę:)
/ja też wzięłam w ręce ciężki sprzęt.../


Mnie teraz pozostało bawienie się w doczyszczanie rogów przy pomocy papieru ściernego. Założyłam sobie, że w tym tygodniu kredens zostanie w całości oczyszczony, co powinno się udać. Chociaż, biorąc różne nieprzewidziane wypadki, niekoniecznie plan może być zrealizowany. Wczoraj na przykład prace okołokredensowe musiały być skrócone ze względu na konieczność wcześniejszego wyjazdu po malucha do przedszkola, bo "cudowne" auto odmówiło rano posłuszeństwa. Dlatego trzeba było go zawieźć tramwajem, a potem tym samym środkiem lokomocji przywieźć. A jest to wyczyn trochę utrudniony o tej porze roku. Tramwaje, choć co 20 min. sobie jeżdżą, niekoniecznie muszą przyjechać. Wczoraj, na szczęście przyjechały planowo. Dziś jednak - auto naprawiać trzeba - gdy chciałam wrócić do domu po odwiezieniu młodego do przedszkola, niestety, postałam sobie elegancko na mrozie 20 min. wypatrując zbawienia w postaci tramwaju, no i to by było na tyle. Pan tramwaj zdecydował nie przyjeżdżać, a ja dreptałam na nogach do domku. Nie napiszę, jaki dialog wewnętrzny prowadziłam przez cały czas marszu mego, bo trochę "pipkań" musiałabym tu zamieścić. Fakt jest jednak faktem - gdy zależy na czymś bardzo, to rzeczy martwe potrafią fantastycznie utrudnić życie. A zależało mi ogromnie i na tym wczorajszym i na dzisiejszym przedszkolu, nie ze względów egoistycznych pt. dziecko wyprawić, a samej wypoczywać w domku, tylko przez wzgląd na dzisiejszą uroczystość przedszkolną z okazji Dnia Babci. Dziecię me mówi wierszyk, wczoraj mieli próby, dziś przedstawienie jest już w toku, no i nie chciałam robić mu przykrości. Poza tym, Babcia została zaproszona, wierszyka misiek się wyuczył i wszystko trzeba było doprowadzić do końca. Dlatego te przeprawy - wyprawy musiały się odbyć. Rano spakowałam garnitur do plecaczka, młodego ubrałam i zrobiliśmy wycieczkę tramwajową do przedszkola. Szanowny M. wziął auto służbowe i pojechał niedawno z Babcią na przedstawienie. A ja - próbuję odtajać po spacerku w mroźny poranek, ech! Zaraz jednak wyruszam w piwniczny świat, bo tam, przy tym wycieraniu resztek farb ukoję moje nadszarpnięte deczko nerwy.

2 komentarze:

  1. nio porostu jestem dumna z siebie że odgadlam co to jest :)a tym anonimowym jest a raczej anonimową jest hmm.....A.K :) ale to już bez znaczenia bo nagroda została przyznana :) tylko pogratulować :) !!!! duże brawa

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ się cieszę!!!
    Chyba jeszcze nigdy nie wygrałam żadnego konkursu!!!
    Ale gratuluję również ANONIMOWEJ tzn. A.K.!!!
    Pozdrowienia dla wszystkich czytelników ZIELONOŚCI...
    Km

    OdpowiedzUsuń