odwiedzinowo

niedziela, 17 stycznia 2010

kupuję polskie?

Wkleiłam na bocznym pasku symbol zaproponowany przez Green Canoe. W swoim ostatnim poście pisała o zaniku polskiej tradycji i zachwycie kulturą zamerykanizowaną, zalewem chińszczyzny itp. Pisała o konieczności pielęgnowania tego, co polskie.
Hm, symbol wkleiłam, bo popieram. Nie znaczy to jednak, że popieram ślepo.
Walentynki lubię, bo to ciepłe święto. A że nie jest polskie, jakoś mi to nie przeszkadza. Halloween nie podoba mnie się, bo uważam, że bezcześci nasze ważne, pełne zadumy Święto Wszystkich Świętych. I tak mogłabym tu wymieniać - jedno popieram, inne nie. To wiąże się z moimi przekonaniami.
To, że coś popieram, nie znaczy od razu, że brnę w to ślepo. A samo hasło "kupuję polskie" z mojej strony ma wyrażać przede wszystkim poparcie. Bo fakt, lubię polskie produkty, cenię je. Ale także nie znaczy to, że obce ma być złe. Przed zalewającą nas falą chińszczyzny nie uciekniemy. To jest wszędzie, osacza nas na każdym kroku. I chyba u większości z nas znajdzie się cokolwiek z napisem "made in china".
Dlatego "kupuję polskie" popieram, ale byłabym zakłamana, gdybym powiedziała, że obcego nie kupuję. Bo kupuję takie, na jakie mnie stać. Niestety. Bo takie jest życie - trochę brutalne.
No i nie zawieszę też w oknie flagi - której notabene nie mam. Nie zawieszę, bo aż takiej dawki patriotyzmu we mnie nie ma. Stety, bądź niestety - jak kto woli.
Uważam, że wszystko trzeba umieć wyważyć. Moja waga jest poparciem dla polskości. Moja waga jest poparciem dla piękna naszego kraju - krajobrazów, zwyczajów itd. Ale moja waga to też druga szala, która nie jest hurra - patriotyzmem, biegnącym ślepo za nowym trendem. Biorę w garście to, co lubię, to, na co mnie stać, to co mnie zachwyca i staram się to spożytkować jak najlepiej. A że czasami wychodzi mi z tego mały mix narodowościowy - trudno. I tak żyję w Polsce, mówię po polsku, lubię polską literaturę, kulturę. Dlatego polskości się nie wyzbędę.

A co do konkursu - do środy sobie poczekam:) dobrze by było, gdyby anonimy, które się nie podpisały choć inicjały rzuciły, bo kto wie, kto wie...;)

4 komentarze:

  1. do puki u nas władza nie zacznie inaczej działac to polskie produkty w domach będą znikome ponieważ taniej na ten oment jest sprowadzic cos z zachodu lub z chin niż wypdukowac a realja polski są takie jakie są ceny wysokie a zaobki małe.pozdrawiam K

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to niezupełnie w związku z "KUPUJĘ POLSKIE"... Ale trzeba zatroszczyć się o poprawną polszczyznę zwłaszcza wsród młodych...
    Dlatego Greenko- pisz!!!
    Zawsze lubiłam czytać listy od Ciebie!!! Czytając je, widziałam Ciebie i Twoich bliskich...
    Część z nich wciąż przechowuję...
    Teraz czytam ZIELONOŚCI... I wciąż Cię widzę...nie tylko na zdjęciu...
    Pozdrawiam serdecznie!
    Km

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm....i ja zgadzam się z tym co pisze Green Canoe, rozumiem i popieram. Zgadzam się z tym że powinniśmy wspierać polskie towary, pamiętać o świętach naszych a nie skomercjalizowanych zagranicznych ale może skoro już tak o tę polskość walczymy to .... no cóż Green Canoe to po prostu zielona łódka .... też ładnie i po polsku prawda ?? ;)) a poza tym kurcze blade ja dałam inicjały pod moimi przypuszczeniami konkursowymi :( czyżbym nie zgadła?? muszę wysilić moje zwoje mózgowe :) G.B. z Bielska

    OdpowiedzUsuń
  4. Km, nie wiedziałam, że moje listy jeszcze przechowujesz:)
    G.B. - Ty mnie tu konkursowo nie naciągaj, bo nic nie wyduszę do jutra:)
    A co do polskości - no cóż, zgadzamy się, owszem. No i z nickiem Green Canoe masz rację. Ba, a ja to niby od jakiego języka swój utworzyłam?:) - tyle tylko, że od razu przyznałam: nie brnę ślepo! Dlatego czuję się czysta w tym aspekcie. A tak na marginesie... z nazwiskiem moim jest podobnie, hehe - lepiej zdecydowanie brzmi obcojęzycznie;)

    OdpowiedzUsuń